Dziusiek z Żagania słynny był z tego Że nosił w gatkach coś ogromnego. Więc wszystkie panny oraz mężatki Ochoczo jemu zerkały w gatki. A wdowy to wręcz traciły głowy Kiedy je ściągnął choć do połowy. Gdy je naciągał cierpiał boleści Bo mu się w gatkach nie chciał pomieścić. Więc krawiec musiał wstawić mu wstawki Żeby poszerzyć w gatkach nogawki. Raz gdy na łące wzięło go lanie Wprawił ogiery w zakłopotanie. Bo odtąd klacze oraz kobyły Z politowaniem na nich patrzyły... Nie wiedzieć czemu Dziusiek ten okaz Nosi wyłącznie tylko na pokaz. Bo – choć to wielkie - jest wciąż ochotne Niestety stale jest bezrobotne . Bo Dziusiek trzyma je na uwięzi Albowiem woli zatrudniać język... Toż to kompletne ról pomieszanie. Miast chędożenia tylko lizanie. Który te sprawy załatwia ryjem Niechże kutasem gorzałę pije!!! Więc z winy Dziuśka przez seks oralny W Żaganiu przyrost spadł naturalny Że aż na klęczkach sam wojewoda Błagał ze łzami – ruchaj bo szkoda Byś swą spuścizną na boki chlapał I na lizactwach trwonił swój zapał. Bo gdy wylewać wodę ze studni Kraj jak pustynia wnet się wyludni. To nie jest winna prezerwatywa Że Żaganiaków nic nie przybywa. Wszak Żagań tylko przez chędożenie Może powiększyć swe zaludnienie . Toż pan pułkownik sam szef WKU Z Twego powodu dostał zawału I siwe włosy rwie sobie z głowy Bo nie przybywa mu poborowych I generała chuja dostanie Przez Twoje Dziuśku pizdolizanie . Ten jest jebnięty i nienormalny Kto seks uprawia tylko oralny. Czy gdzieś na świecie dzięki minecie Na świat przybyło choć jedno dziecię ? Nawet ksiądz proboszcz w swojej parafii Gromadkę dziatwy zrobić potrafi. Nawet starosta krążąc w powiecie Robi po gminach niejedno dziecię. Ty – coś ozdobą żagańskich Bobrów Masz że być gorszy od tamtych obu? To miękkochujne wyblakłe lenie Wolą minetę nad chędożenie. Wieszać za jajca to całe bractwo Co tak miłuje pizdolizactwo!!! Kochany Dziuśku – weź na posłuchaj Wal patelachę lecz także ruchaj. Używaj baby tak jak należy Daj dobry przykład naszej młodzieży.
Wędrówka do Lwówka Śpiewa Szara Mrówka (Piosenka za złotówkę i jedną groszówkę)
Chociaż płynęłaby po rowach Wyborowa A w marszu barszczem ludność witać mnie gotowa I choćby drogowskazy w zrazy zawijali A krawężniki w naleśniki obkładali
To ja Ja jestem taka mała Szara Zwykła Mrówka Co własną dróżką strasznie cieszy mnie wędrówka Na jej nawierzchnię nie wydana ni złotówka A ja radośnie tuptam nią w obu obówkach Wesoło skrzypi wibram, obcas i zelówka Za mną pałęta rozwiązana się sznurówka W chlebaku chlupta piwko i telepta się wałówka I dzięki nim doatrakcyjnia się wędrówka Gul gul
Słoneczko w górze chowa buzię w ciemnej chmurze Jakby w obawie – prawie – że zanosi sie na burzę Lecz nie ma strachu – brachu – bowiem chwila jeszcze Ze złotej blachy - dachy skryją mnie przed deszczem
Bo ja Ja jestem taka zakochana Szara Mrówka I każda ścieżka zaprowadzi mnie do Lwówka Bo tam Lwówecka czeka zupka mnie chmielówka A w parku w barku cz(e)ka kumpela Boża Krówka Ma oczka zbłękitniałe małe jak groszówka Już jej od piwka z Lwówka kiw(k)a się makówka Więc siadam obok, na stół frunie wnet wałówka Teraz już wiecie – przecież – skąd ma miłość jest do Lwówka Gul gul
BLASK OGNISKA W NOCY MROKU I GITARY SREBRNY TON BLADY KSIĘŻYC WŚRÓD OBŁOKÓW I PRZYJAZNYCH DUCHÓW BRATERSKI KRĄG KIEDY MGLISTY ŚWIT CIĘ WITAŁ I ŻEGNAŁA SENNA NOC DRUH HORYZONT PRZYWOŁYWAŁ KRAJOBRAZÓW NOWYCH MOC
GDZIE SĄ DZIS, GDZIE SIE PODZIAŁY .....
GDZIE DZIEWCZYNY Z TAMTYCH CZASÓW GDZIE CHŁOPAKI Z TAMTYCH LAT GDZIE POLANA W GŁĘBI LASU I SZUMIĄCY W LIŚCIACH WIECZORNY WIATR GDZIE SREBRZYSTA NIĆ STRUMIENIA CO OCHŁODĘ USTOM DAŁ GDZIE SZUM WODY PO KAMIENIACH ECHA ZEW WŚRÓD MROCZNYCH SKAŁ
GDZIE SĄ, GDZIE SIĘ PODZIAŁY....
GDZIE TA WIERZBA NAD STRUMIENIEM GDZIE TEJ DOBREJ RZEKI BRZEG GDZIE CZEREMCHY WONNE KWIECIE CO SYPAŁO PŁATKI BIAŁE JAK ŚNIEG GDZIE W SNACH WYMARZONA KEJA BRAMA NA SZEROKI ŚWIAT GDZIE WĘDROWIEC MAJSTER – BIEDA CO GO W PRZESZŁOŚĆ PONIÓSŁ WIATR