Mistrz Wierszyk speleokonfrontacyjny
Raz gronem speleologów miotała szalona ambicja
I każdy z nich aż się palił, by jaskiń dokonać odkrycia.
Niejeden śnił na jawie i marzył o tym we śnie
Że nim coś inni odkryją, to on to zrobi wcześniej
Np. jeden speleolog poświęcał na to czas spory
By rozkopywać otwory i inne mysie nory
Drugi z kolei rył skały łomem i dynamitem
Wierząc, że tylko siłowo mogą być groty odkryte.
Trzeci zaś z poświęceniem pił różne wynalazki
I wprawiał się tym w nirwanę lub - jak kto woli - w stan łaski.
I gdy spływała nań wizja i czuł się halucynnie
Wtedy ezoterycznie odkrywał nowe jaskinie.
Lecz było mu potem niezbyt, szczególnie zaś nad ranem
Gdy rozstrojoną symfonię grały mu jego organy
(najgłośniej organ wątroby)
A jeszcze gdy mózgowie
Zdeptało mu bezlitośnie czworonożne pogłowie
Jak albinosy-słonie i inne białe gryzonie
To wtedy niechęć do jaskiń zbierała mu w jego łonie...
A był wśród nich Heniek Z.- speleolog ekhem... - młody
Który stosował własne dość oryginalne metody
On żadnych łomów, wybuchów, nic na siłę, nachalnie
On jaskinie odkrywał - że tak powiem - werbalnie
A na czym to polega? Spytacie może właśnie
Chwileczkę cierpliwości, a zaraz wam to wyjaśnię.
Więc niech to będzie gdzieś w lesie w cudowny wiosenny poranek
Tam Heniek wyszukuje zacisznych, uroczych polanek
Staje wśród ziół oraz kwiecia i ile siły w płucach
Takie wiązanki - nie kwiatów - na wszystkie strony rzuca
Że dosłownie fruwają owe *urwy i **uje
Którymi po mistrzowku nasz Heniek żongluje.
I wtedy - daję Wam słowo - bylibyście zdziwieni
Jak z różnych zakamarków, szczelin i spod kamieni
Nocków, gacków, podkowców cała chmara wyruszy
I dziatwie swej nieletniej w locie zatyka uszy
(by nie słuchała przekleństw)
A który z nich ma pecha, ten w łeb oberwie czasem
Szybującą w powietrzu *urwą czy też *utasem.
Wiedząc skąd nietoperze mają swoje wyloty
Heniek wie na 100% tak gdzieś jest wlot do groty.
Więc mnknie fala zawiści po speleoświecie
Szaleją gigabajty w serwerach w internecie
Heniek znowu coś odkrył pod Wojcieszowem w lesie,
Pewnie Heńkową mordę znów opiszą w Guinnesie.
Byli podobno tacy, co też próbowali
Heńkowego sposobu - nawet się i starali
Lecz czy był towar sędziwy czy zużyty surowiec
Nie ruszył tyłka z nory nocek, gacek podkowiec.
Speleoavifauna facetów całkiem olała
I zamiast zwiewać w popłochu- to jeszcze się z nich śmiała
Jej dziatwa też się do wtóry chichotała radośnie.
Tak już jest - byle kutas mistrza nie przerośnie.
Morał:
A morał drogi kolego taki z tego wynika
Który - gdyś mądry - znajdziesz w treści wierszyka
O ty speleosiostro, o ty speleobracie
Nie wdawaj się z Henrykiem w speleokonfrontacje.
|