Zawartość tej strony prezentowana jest w technologii Macromedia Flash 6. Aby obejrzeć tę stronę musisz zainstalować Flash Player.


 A

B

C

D

E

F

G

H

I

J

K

L

M

N

O

P

R

S

T

U

W

Z


KOEDUKACYJNY PASZKWIL NA ZARZĄD

Może niektórzy się ciężko obrażą
Lecz ja na Zarząd to kładę narząd
Sądy mnie za to na śmierć nie skarzą
Bo to na Zarząd ale nie na Rząd

Wszak każdy jeden co wchodzi w Zarząd
To jest zwyczajny złamany narząd
Choć wypowiedzią tą się urażą
Lecz ich urazy mnie nie obłażą

Niechaj to sami sobie rozważą
Że nic nie robią ględzą i łażą
Po delegacjach wciąż się bradziażą
I jeden problem uwagą darzą
Swoim  rzekomo - zbyt niskim gażom
 
DLA PAŃ

O zagranicznych wojażach marzą
choć nie daje nic to ich twarzom
Wciąż się szminkami przed lustrem mażą
Makijażami me oko rażąc
To przez to chłopów wokół odrażą
(przez to odłogiem leży ich narząd)

DLA PANÓW

Tu zaś panowie - wam dygnitarzom
(niech myśl tę we łby głęboko wrażą)
Kiedy wyborcy się na was sparzą
Gdy przejrzą waszą robotę wrażą
Gdy czyny wasze złą wolę wskażą
Na krzepkim drzewie powiesić każą

Czy chcą pracować - niech się wyrażą
Niech się działaniem wreszcie wykażą
Jak nie - się znajdą tacy co każą
Obciąć im głowy - Mi choćby narząd

I wtedy wszyscy wnet zauważą
Ze znów grać zacznie - jak z rana narząd
Lecz niechaj sobie nie wyobrażą
Że po wyborach znów wejdą w Zarząd

Wyborcom oczy się tylko jarzą
Wywieźć na taczkach ten cały zarząd
 

 
 
 
A gdy pełnia majowa nadejdzie
wezmę sakwę i gitarę swą starą
I ruszę przed siebie
W gwiezdną noc się zagłębię
rozgarniając gwiazdy gitarą
Noc majową gwieździstą, srebrzystą
noc dzwoniąca dzwonkami konwalii
Rosistymi łąkami, omszałymi borami
tam gdzie woła horyzont z oddali
Nad srebrzystym siądę potokiem
wyjmę z sakwy razowiec z serem
Polne myszy gdzieś z trawy zerkną na mnie ciekawe,
nic nie stracę gdy sie z nimi podzielę
Leśne ptaki w swych gniazdach się zbudzą 
i zszarzeje mrocznej nocy cień
Ziewnie ksieżyc pyzaty senny ruszy do chaty,
żeby przespać wiosenny ten dzień
I mnie może sen słodki zmoże
tak na trawie bez puchowej pierzyny
Zamiast dniem się zachwycac pójdę w ślady księżyca
i zachrapię pod krzakiem leszczyny
 

 
Krótki peanik qćci Waldka R.

Idzie rak, Waldek Rak
Wciąż do przodu- nigdy wspak
Rak szlachetny rzeczny-czyli:
Astaeus Fluriatilis
A dlatego niby rzeczny ?
Bo nigdy nie-niedorzeczny!
Jego prozki czy wierszyki
To finezja poetyki.
A ty też bądź taki (taka)
I bierz przykład z Waldka Raka
Tę poradę w sercu miej
Radzi W.A.Raj (nie M.Rej)
                           Żagań, 13.02.2008
 

 
 
(Z cyklu PIOSENKI 800-LECIA PANA MIECIA)
Intencyjny hymn emerytowanej większości Speleoklubu Bobry

Raz Kęsek z Nowakiem płynęli kajakiem
i kajak im się zakolebał
więc Kęsek Nowaka złapał za siusiaka
okrutnie go w wodę wyjebał.

   Ajajajaj
   radują się pijawki
   że Nowak jak ryba po wodzie wciąż pływa
   i nie chce chuj wyleźć z sadzawki. 2x

Raz Dziusiek i Bronek płynęli pontonem
i ponton rekiny nadgryzły
więc obaj się bali gdy się pogrążali
ażeby im jaj nie obgryzły.

   Ajajajaj.
   Smuciły się dziewczyny
   bo chłop nie w komplecie i piszczy jak dziecię
   a winne są temu rekiny. 2x

Był raz gruby facet co broń miał i władzę
od tego ochujał doszczętnie
więc chodzi nadęty jak w łeb pierdolnięty
i mało z rozkoszy nie pęknie.

   Ajajajaj.
   Serdecznie kochani wam radzę,
   że lepiej się w lesie za jaja powiesić
   niż dawać głupkowi władzę. 2x

Raz Jerzy Iksiński z Ryszardem Gadaczem
na tratwie na biegun płynęli
Neptun ich popychał - zagrychę, kielicha
podawał z przepastnej kipieli.

   Ajajajaj.
   Pamiętaj skurwysynie
   że kto ma poparcie ma picie i żarcie
   i tratwą na biegun popłynie. 2x

Raz Mietek miał chrapkę na młodą Arabkę
bo już mu znudziła się Tajka
iecz miał on obawy, że ta dla zabawy
kindżałem obetnie mu jajka.

   Ajajajaj.
   Nie starczą dobre chęci
   to cena ryzyka gdy zechcesz pobzykać
   że czasem coś trzeba poświęcić. 2x

Raz Dziuśka pedały po ciemku dorwały
i prawie by go wyruchali
lecz jeden, ten trzeci, latarką poświecił
i wtedy swojego poznali.
  
   Ajajajaj.
   nie smućcie się babsztyle
   bo on uzdolniony na obydwie strony
   usłuży i w przodzię i w tyle.

Raz dziadki nad Drawą zrobili wyprawę
odnaleźć swej ślady młodości
kondony i flaszki damskie fatałaszki
coś jeszcze zdarte od marskości.

   Ajajajaj.
   Dziadowski los smętny będzie
   bo na stare lata zwis oraz prostata
   i w trąbkę się kurczy narzędzie. 2x

Raz owce na hale pędziii górale
i kilka po drodze zgubili
a tam kilku czubów ze speleoklubu
swój obóz w sąsiedztwie rozbili.

   Ajajajaj.
   To norma dla jaskiniowca,
   że w czasie wyprawy nie trzeba mu baby
   wystarczy mu koza lub owca. 2x



 
 

Avalanche - Sklep Turystyczny


Strona główna | Mapa serwisu | Kontakt
© 2009 Speleoklub Bobry. Serwis obsługiwany przez mm-team Chantico.