|
Raz paka przedszkolaków (z dzieweczką pacholę)
Szła sobie wąską dróżką przez pszeniczne pole.
Ptaszki wdzięcznie śpiewały, świeciło słoneczko,
I dialog prowadzili (pacholę z dzieweczką).
On do niej"o żesz kulwa", ta mu"ja pieldole",
Tak to sobie gwarzyli (z dzieweczką pacholę).
Szedł dziadek tą-że dróżką, uwagę im zwrócił,
Więc go chłopczyk (z dziewczynką) chujami obrzucił.
Co się dziadu jebany do nas przypieldalasz?!
Zadzwonię na komólę, gliny będą zalas.
I nie minęło, nie wiem- kwadrans, pół godziny,
Gdy na ratunek dziatwie przyjechały gliny
Za molestację dzieci dziadka glina zgarnie,
Żaden dobry uczynek nie ujdzie bezkarnie!!!
|