|
Raz paka przedszkolaków (z dzieweczką pacholę)
Szła sobie wąską dróżką przez pszeniczne pole.
Ptaszki wdzięcznie śpiewały, świeciło słoneczko,
I dialog prowadzili (pacholę z dzieweczką).
On do niej"o żesz kulwa", ta mu"ja pieldole",
Tak to sobie gwarzyli (z dzieweczką pacholę).
Szedł dziadek tą-że dróżką, uwagę im zwrócił,
Więc go chłopczyk (z dziewczynką) chujami obrzucił.
Co się dziadu jebany do nas przypieldalasz?!
Zadzwonię na komólę, gliny będą zalas.
I nie minęło, nie wiem- kwadrans, pół godziny,
Gdy na ratunek dziatwie przyjechały gliny
Za molestację dzieci dziadka glina zgarnie,
Żaden dobry uczynek nie ujdzie bezkarnie!!!
Zalecany cudzoziemcom do ćwiczeń dykcji z języka polskiego
Do dżdżownicy dżdżownik rzecze Czas jak ślimak nam się wlecze, Że się z nudów można wściec Może by tak pójść na mecz?
Ona rzecze - chętnie lecz Z nieba dżdży rzęsisty dżedż I się szczerze zwierza mu Że nie cierpi strasznie dżdżu.
Mży dżedż, rzęsisty dże-edż Dżdży dżedż mżysty, rzęsisty Mży dżedż dżdżysty, srebrzysty Dżedż.
Dżdżownik śmiesznie kły wyszczerzył I rzekł - jakże ci uwierzyć? W tym jest przecież cała rzecz, Ze dżdżownice cieszy dżedż
Jakaż z ciebie więc dżdżownica Że też dżedż cię nie zachwyca? Nie narzekaj, nie zrzędź lecz Spójrz jak szyby srebrzy dżedż
Mży dżedż, rzęsisty dże-edż Dżdży dżedż, mżysty, rzęsisty Mży dżedż dżdżysty, srebrzysty Dżedż
Żeńskich fobii któż dociecze? Wszak dżedż na śmierć cie nie zsiecze Porzuć swe obawy precz Weź się spręż i chodź na mecz
Czemu dżdżem się niepokoisz? Niepotrzebnie dżdżu się boisz Nie chcesz iść - cóż twoja rzecz Pójdę sobie sarn na mecz.
Mży dżedż, rzęsisty dże-edż Dżdży dżedż mżysty, rzęsisty Mży dżedż dżdżysty, srebrzysty Dżedż.
|