|
|
|
|
Diabeł i anioł (Pod śliwką) Idzie diabeł ścieżką krzywą pełen myśli złych Nie pożyczył mu na piwo nie pożyczył nikt Słońce praży go od rana wiatr gorący dmucha Diabeł się z pragnienia słania w ten piekielny upał Idzie anioł wśród zieleni dobrze mu się wiedzie Pełno drobnych ma w kieszeni i przyjaciół wszędzie Nagle przystanęli obaj na drodze pod śliwką Zobaczyli że im browar wyszedł na przeciwko Nie ma szczęścia na tym świecie ni sprawiedliwości Anioł pije piwo trzecie diabeł mu zazdrości Pożycz dychę mówi diabeł Bóg ci wynagrodzi My artyści w taki upał życ musimy w zgodzie Na to anioł zatrzepotał skrzydeł pióropuszem I powiada dam ci dychę w zamian za twą duszę Musiał diabeł duszę wściekłą aniołowi sprzedać I stworzyli sobie piekło z odrobiną nieba
|
|
|
DOGONIĆ HORYZONT
Z rozmodlonej kapliczki na rozstajach Lipowy święty błogosławi twój szlak Dokąd pędzisz człowieku, cóż ci z tego pośpiechu Nie dogonisz przecież wczorajszego dnia
A ty wciąż chcesz dogonić horyzont A ty pędzisz przed siebie wzbijając złoty kurz Wierzysz, że za nieboskłonem krajobrazy wyśnione Dadzą wreszcie wytchnienie w podróży
Srebrny strumień do nóg ci się łasi Kreta ścieżko prowadzi vśród pól Zostawiłeś w dusznym mieście w ciasnych murach ciasnych ludzi i dlatego teraz właśnie jesteś tu
A ty wciąż...
Stary żuraw dostojnie się kłania Siwa strzecha cię wita z daleka Rami mami okiennic biała chata przywołuje Zawsze rada gościom, zachodź więc, nie czekaj
A ty wciąż...
Tu cię przyjmą i chlebem i solą W dzbanie piwo złociste się pieni Zawiąż wstęgę drogi, przestąp gościnne progi Daruj sobie ten wieczór wytchnienia
Niech odpocznie zgoniony horyzont Niech opadnie na drogę zmęczony złoty kurz A wyśnione krajobrazy wrócą wśród sennych marzeń Spłyną z cieniem wieczornych złotych zórz
A ty wciąż...
Bo ty wciąż chcesz dogonić horyzont Bo ty pędzisz przed siebie wzbijając złoty kurz Aż wyśnione krajobrazy wrocą wśród sennych marzeń Dadzą wreszcie wytchnienie w podróży
A ty wciąż...
|
|
Kołysał nas zachodni wiatr, Brzeg gdzieś za rufą został. I nagle ktoś jak papier zbladł: Sztorm idzie, panie bosman!
A bosman tylko zapiął płaszcz I zaklął: - Ech, do czorta! Nie daję łajbie żadnych szans! Dziesięć w skali Beauforta!
Z zasłony ołowianych chmur Ulewa spadła nagle. Rzucało nami w górę, w dół, I fala zmyła żagle.
A bosman tylko zapiął płaszcz I zaklął: - Ech, do czorta! Nie daję łajbie żadnych szans! Dziesięć w skali Beauforta! - Hej!
Gdzie został ciepły, cichy kąt I brzegu kształt znajomy? Zasnuły mgły daleki ląd Dokładnie, z każdej strony.
A bosman tylko zapiął płaszcz I zaklął: - Ech, do czorta! Nie daję łajbie żadnych szans! Dziesięć w skali Beauforta!
O pokład znów uderzył deszcz I padał już do rana. Piekielnie ciężki to był rejs, Szczególnie dla bosmana.
A bosman tylko zapiął płaszcz I zaklął: - Ech, do czorta! Przedziwne czasem sny się ma! Dziesięć w skali Beauforta! / *3
|
|
Dziewczyna o perłowych włosach
EGYSZER A NAP ÚGY ELFÁRADT ELALUDT MÉLY ZÖLD TÓ ÖLEN
AZ EMBEREKNEK FÁJT A SÖTET Ö MEGSAJNÁLT ELJOTT KOZÉNK
IGEN, JÖTT EGY GYÖNGYHAJU LANY ÁLMODTAM VAGY ÍGAZ TALÁN IGY LETT A FOLD AZ EG ZÖLD MEG KÉK MINT REG
A HAJNAL KELT Ö HAZAMENT KÉK HEGY MÖGE VIRÁG KÖZE
KIS KÉK ELEFANT MESÉT MESÉL SZÉP GYÖNGYHAJÄN LSZIK A FÉNY
IGEN, ÉL EGY GYÖNGYHAJU LÁNY ÁLMODTAM VAGY IGAZ TALAN GYÖNGYHAJ AZOTA RÉG MÉLY TENGERBE ÉRT
MIKOR NAGYON EGYEDUL VAGY LEHULL HOZZÁD EGY KIS CSILLAG
HÓFEHÉR GYÖNGYÖK VEZESSENEK MINT JÓ VÁNDORT FEHÉR KÖVEK
IGEN, HÍV EGY GYÖNGYHAJU LANY ÁLMODTAM VAGY ÍGAZ TALÁN RAM VÁR GYÖNGYE MOGOTT EG ES FOLD KÖZÖTT
|
|
Pewnego razu Słońce tak się zmęczyło, że zasnęło na łonie zielonego jeziora Ludzi zaś bolała ta ciemność Ona się zlitowała, przyszła do nas
Tak, przyszła Perlistowłosa śniłem, czy też była to jawa Ziemia znów zielona była i Niebo tak niebieskie jak dawniej
Wstał świt. ona wróciła do domu. Za niebieską górą pośród kwiecia Trochę zmęczona snuła bajkę W jej pięknych perlistych włosach drzemie światło
Tak, przyszła Perlistowłosa śniłem, czy też była to jawa Odtąd perliste włosy żyją w głębokim niebieskim morzu
Kiedy jesteś bardzo samotny Spada do ciebie mała gwiazda śnieżnobiałe perły niechże cię prowadzą Jak dobrego wędrowca białe kamienie
E.bredj gyóngyhaju lany śniłem, czy też była to jawa Lampy perlą prowadzi cię Pomiędzy Niebem a Ziemią
|
|
Mm... Mm... Now, here you go again, you say you want your freedom. Well, who am I to keep you down? It's only right that you should play the way you feel it. But listen carefully to the sound of your loneliness, like a heartbeat drives you mad, In the stillness of remembering what you had, and what you lost, and what you had, and what you lost. Oh, thunder only happens when it's raining. Players only love you when they're playing. Say, women, they will come and they will go. When the rain washes you clean, you'll know, you'll know. Now, here I go again, I see the crystal vision. I keep my visions to myself. It's only me who wants to wrap around your dreams. And have you any dreams you'd like to sell? Dreams of loneliness, like a heartbeat drives you mad, In the stillness of remembering what you had, and what you lost, and what you had, ooh, what you lost. Thunder only happens when it's raining. Players only love you when they're playing. Women, they will come and they will go. When the rain washes you clean, you'll know. Oh, thunder only happens when it's raining. Players only love you when they're playing. Say, women, they will come and they will go. When the rain washes you clean, you'll know, you'll know, you will know, oh, oh, oh, you'll know.
|
|
Zalecany cudzoziemcom do ćwiczeń dykcji z języka polskiego
Do dżdżownicy dżdżownik rzecze Czas jak ślimak nam się wlecze, Że się z nudów można wściec Może by tak pójść na mecz?
Ona rzecze - chętnie lecz Z nieba dżdży rzęsisty dżedż I się szczerze zwierza mu Że nie cierpi strasznie dżdżu.
Mży dżedż, rzęsisty dże-edż Dżdży dżedż mżysty, rzęsisty Mży dżedż dżdżysty, srebrzysty Dżedż.
Dżdżownik śmiesznie kły wyszczerzył I rzekł - jakże ci uwierzyć? W tym jest przecież cała rzecz, Ze dżdżownice cieszy dżedż
Jakaż z ciebie więc dżdżownica Że też dżedż cię nie zachwyca? Nie narzekaj, nie zrzędź lecz Spójrz jak szyby srebrzy dżedż
Mży dżedż, rzęsisty dże-edż Dżdży dżedż, mżysty, rzęsisty Mży dżedż dżdżysty, srebrzysty Dżedż
Żeńskich fobii któż dociecze? Wszak dżedż na śmierć cie nie zsiecze Porzuć swe obawy precz Weź się spręż i chodź na mecz
Czemu dżdżem się niepokoisz? Niepotrzebnie dżdżu się boisz Nie chcesz iść - cóż twoja rzecz Pójdę sobie sarn na mecz.
Mży dżedż, rzęsisty dże-edż Dżdży dżedż mżysty, rzęsisty Mży dżedż dżdżysty, srebrzysty Dżedż.
|
|
|