Zawartość tej strony prezentowana jest w technologii Macromedia Flash 6. Aby obejrzeć tę stronę musisz zainstalować Flash Player.


  A

B

C

D

E

F

G

H

I

J

K

L

M

N

O

P

R

S

T

U

W

Z


 
Wolniej wolniej wstrzymaj konia
Dokąd pędzisz w stal odziany
Pewnie tam gdzie błyszczą w dali
Jeruzalem białe ściany
Myślisz pewnie że w świątyni
Zniewolony Pan twój czeka
Abyś przyszedł Go ocalić
Abyś przybył doń z daleka
 
Wolniej wolniej wstrzymaj konia
Byłem dzisiaj w Jeruzalem
Przemierzałem puste sale
Pana twego nie widziałem
Pan opuścił święte miasto
Przed minutą przed godziną
W chłodnym gaju na pustyni
Z Mahometem pije wino
  
Wolniej wolniej wstrzymaj konia
Chcesz oblegać Jeruzalem
Strzegą go wysokie wieże
Strzegą go Mahometanie
Pan opuścił święte miasto
Na nic poświęcenie twoje
Po co burzyć białe mury
Po co ludzi niepokoić
  
Wolniej wolniej wstrzymaj konia
Porzuć walkę niepotrzebną
Porzuć miecz i włócznię swoją
I jedź ze mną i jedź ze mną
Bo gdy drogą ku północy
Podążają hufce ludne
Ja podnoszę dumnie głowę
I odjeżdżam na południe
 

  
On:   ćwir ćwir, ćwir ćwir, ma turkaweczko
         ćwir ćwir, ćwir ćwir, zrobię ci dziecko
Ona: ćwir ćwir, ćwir ćwir, a róbże, róbże
         ćwir ćwir, ćwir ćwir, na tej tekturze 

On:   Ta tektura sie nie nadaje
         Bo oblana i dziwnie pachnie
Ona: W kącie stoją w workach nasiona
         A na workach płachta zielona 
 
On:   Płachta sukna prezydialnego
         Nie nie, nie nie, nie ruszaj jego
Ona: A na biurku segregatory
         I kałamarz, ważne papiery
 
On:   Nie zadzieraj jeszcze koszuli
         Tu sie wypisuje faktury
Ona: Nie chce, nie chce, na tym azbeście
         Po azbeście echo sie niesie
 
On:   Chodź tu, chodź tu, nawozy sztuczne
Ona: Nie, nie, one są pożyteczne  
On:   ćwir ćwir, ćwir ćwir, co z nami bedzie
         W koło twardo, same narzedzia
 
Ona: ćwir ćwir, ćwir ćwir, rolnicza dola
         Niewygodna odzież ochronna  
On:   Chodź tu, chodź tu, stoi motocykl
         O siodełko zaraz sie oprzyj
 
Ona: Brudne siodło, sterczy sprężyna
         Jeszcze prosze nie rozpoczynać  
On:   Muszę, muszę, bardzo sie spieszę
         Bo mam zaraz zakładową wycieczkę.
 

Ballada o św. Mikołaju
 
W rozstrzelanej chacie
rozpaliłem ogień.
Z rozwalonych pieców
pieśni wyniosłem węgle.
 
Naciągnąłem na drzazgi gontów
błękitną płachtę nieba.
Będę malować od nowa
wioski w dolinie.
 
   Święty Mikołaju,
   opowiedz jak tu było,
   Jakie pieśni śpiewano,
   gdzie się pasły konie?
 
A on nie chce gadać
ze mną po polsku;
Z wypalonych źrenic
tylko deszcze płyną.
 
Hej, ślepcze,
nauczę swoje dziecko po łemkowsku,
Będziecie razem żebrać
w malowanych wioskach.

   Święty Mikołaju...
 

Brooklyńska Rada Żydów

Aj-jaj...
Na granicy między bożnicami zebrała się rada rozumnych
"Co począć by młodzi zaczęli jak kiedyś zachodzić do domów świątynnych?"
By starsi nie stali pod deszczem co lunął ze wszystkich zebranych wstydów
Będzie to krótka opowieść o Brooklyńskiej Radzie Żydów

 Łąka na niebie się kończy
 Ja tańczę, tańczę na słońcu
 Słowo na które czekałem
 Padło z Twoich ust w końcu
 Tańczę, ja tańczę na łące
 Przecież łąka to słońce
 Mądrze świat został stworzony
 Dzięki za to Ci Ojcze

Młodzi chcą czegoś zupełnie innego od tego co chcieliby starsi
Stary rabin tak mówił, przyklasnęli mu wszyscy niemalże
Młodzi świat inny dostają niźli starsi dostali
Teraz oklaski rozległy się nawet z najdalszej części sali

 Łąka na niebie się kończy ...

Aj-waj, a...
Tu na Williamsburgu tak mało młodzieży zaszczyca wizytą swoją Pana,
Dla nich ktoś wielki to Beastie Boys, czy nawet czasem muzyka czarna, Aj-waj!
Mogliście słuchać co wam mówili, dotrzymać też było z nimi umów
Kiedy rozmawiać z wami chcieli jeszcze radziła Brooklyńska Rada Żydów

 Łąka na niebie się kończy
 Ja tańczę, tańczę na słońcu
 Słowo na które czekałem
 Padło z Twoich ust w końcu
 Tańczę, ja tańczę na łące
 Przecież łąka to słońce
 Mądrze świat został stworzony
 Dzięki za to Ci Ojcze
 

Wybierz liny z całych sił                    a 
CZARNE NIEBO JUŻ NAD NAMI        C e 
Już się ręce rwą do lin                       a
WRESZCIE WANTY ZAŚPIEWAŁY     F G a 
 
Gdy nad nami chmury gnają
CZARNE NIEBO JUŻ NAD NAMI
Niechaj w linach nam zagrają
Wreszcie wanty zaśpiewały

  I UDERZYŁ WIELKI SZKWAŁ             a 
  CZARNE NIEBO JUŻ NAD NAMI        e G 
  BIAŁEJ PIANY NABRAŁ JACHT         a G F e 
  WRESZCIE WANTY ZAŚPIEWAŁY     F G a 

Złap za reling trzymaj się
Popłyniemy byle gdzie
A wiatr ciska wielkie fale
Z ich wierzchołków ścina pianę
 
  I UDERZYŁ WIELKI SZKWAŁ
  CZARNE NIEBO JUŻ NAD NAMI
  BIAŁEJ PIANY NABRAŁ JACHT
  WRESZCIE WANTY ZAŚPIEWAŁY
 
Niczym góra wielki grzywacz
W morza toń nam żagiel zmywa
Gdy za nami chmury gnają
W takielunku niech zagrają

  I uderzył wielki szkwał
  Czarne niebo na nas zwalił
  Wody nabrał stary jacht
  Do snu fale nam zagrały

  I UDERZYŁ WIELKI SZKWAŁ
  CZARNE NIEBO JUŻ NAD NAMI
  BIAŁEJ PIANY NABRAŁ JACHT
  WRESZCIE WANTY ZAŚPIEWAŁY
 


 
 
Skalnik - sklepy górskie

HiMoutain

Avalanche - Sklep Turystyczny


Strona główna | Mapa serwisu | Kontakt
© 2010 Speleoklub Bobry. Serwis obsługiwany przez mm-team Chantico.