|
On: ćwir ćwir, ćwir ćwir, ma turkaweczko ćwir ćwir, ćwir ćwir, zrobię ci dziecko
Ona: ćwir ćwir, ćwir ćwir, a róbże, róbże ćwir ćwir, ćwir ćwir, na tej tekturze
On: Ta tektura sie nie nadaje Bo oblana i dziwnie pachnie
Ona: W kącie stoją w workach nasiona A na workach płachta zielona
On: Płachta sukna prezydialnego Nie nie, nie nie, nie ruszaj jego
Ona: A na biurku segregatory I kałamarz, ważne papiery
On: Nie zadzieraj jeszcze koszuli Tu sie wypisuje faktury
Ona: Nie chce, nie chce, na tym azbeście Po azbeście echo sie niesie
On: Chodź tu, chodź tu, nawozy sztuczne Ona: Nie, nie, one są pożyteczne On: ćwir ćwir, ćwir ćwir, co z nami bedzie W koło twardo, same narzedzia
Ona: ćwir ćwir, ćwir ćwir, rolnicza dola Niewygodna odzież ochronna On: Chodź tu, chodź tu, stoi motocykl O siodełko zaraz sie oprzyj
Ona: Brudne siodło, sterczy sprężyna Jeszcze prosze nie rozpoczynać On: Muszę, muszę, bardzo sie spieszę Bo mam zaraz zakładową wycieczkę.
|